Bajki, wierszyki, kołysanki dla dzieci

Najlepsze bajki, wierszyki i kołysanki dla dzieci.


Abecadło z pieca spadło,
O ziemię się hukło,
Rozsypało się po kątach,
Strasznie się potłukło:
I — zgubiło kropeczkę,
H — złamało kładeczkę,
B — zbiło sobie brzuszki,
A — zwichnęło nóżki,
O — jak balon pękło,
aż się P przelękło.
T — daszek zgubiło,
L — do U wskoczyło,
S — się wyprostowało,
R — prawą nogę złamało,
W — stanęło do góry dnem
i udaje, że jest M.

Przyszedł baran do barana
I powiada: ”Proszę pana,
Nogi bolą mnie od rana,
Pan mnie weźmie na barana”.

Baran tylko głową kręci:
”Nosić pana nie mam chęci,
Ale znam pewnego wilka,
Który nosił razy kilka”.

Trwoga padła na barany:
”Dobrze pomyśl , mój kochany,
Wiesz co było swego czasu?
Nie wywołuj wilka z lasu!”

Baran słysząc to zbaraniał,
Baran dłużej się nie wzbraniał,
I - choć rzecz to niesłychana-
Wziął barana na barana.

Mówiła dumnie zapałka:
”Pokażcie takiego śmiałka,
Co w domu zadarłby ze mną,
Gdy nagle zrobi się ciemno.
Doprawdy słońce jest niczym
Ze swym błyszczącym obliczem,
Bo tylko w dzień świecić może,
A ja zaś o każdej porze!”

”To co heca!”-
rzekła świeca.

Zapałka na to zuchwale:
”Gdy zechcę, świat cały spalę
I choć nie lubię się chwalić,
Potrafię Wisłę podpalić”
Po czym , po krótkim namyśle,
skoczyła i znikła w Wiśle.
Tak się skończyły przechwałki
Zarozumiałej zapałki.

”To ci heca!”-
Rzekła świeca.

Plotkowały drzewa w borze:
Pan księżyc jest nie w humorze.
Pan księżyc miał jakieś przykrości.
Pan księżyc jest blady ze złości.
Pan księżyc ma twarz taką srogą.
Pan księżyc dziś wstał lewą nogą.
Pan księżyc jest trochę nie w sosie.
Pan księżyc dziś muchy ma w nosie.

Jak tu księżyc się nie zagniewa:
Cóż , myślicie głupie drzewa,
Że ja mam przyjemne życie?
Wy słońce tylko cenicie,
Was tylko słońce zachwyca,
Wy kpicie sobie z księżyca,
A ja wam na to odpowiem -
Uważam, że jest rzeczą po prostu bezwstydną
Porównywać słońce ze mną,
Bo słońce świeci we dnie, gdy i tak jest widno,
A ja w nocy , gdy jest ciemno.

Siedzi sroka na żerdzi
I twierdzi,

Że cukier jest słony,
Że mrówka jest większa od wrony,
Że woda w morzu jest sucha,
Że wół jest lżejszy niż mucha,
Że mleko jest czerwone,
Że żmija gryzie ogonem,
Że raki rosną na dębie,
Że kowal ogień ma w gębie,
Że najlepiej fruwają krowy,
Że najładniej śpiewają sowy,
Że bocian ma dziób zamiast głowy,
Że lód jest gorący,
Że ryby się pasą na łące,
Że trawa jest blaszana,
Że noc zaczyna się z rana,

Ąle nikt tego wszystkiego nie słucha,
Bo wiadomo, że sroka jest kłamczucha.

Na półmisku leży rak,
A półmisek mówi tak:

“Cóż to właściwie znaczy,
Panie raku?
Pan wcale mówić nie raczy
Panie raku,
Pan jest cały czerwony jak rak,
Panie raku,
Jakżeż można zaperzać się tak
Panie raku?
Pan jest okropnie zagniewany,
Panie raku,
Pan jest w gorącej wodzie kąpany,
Panie raku!

Z kąpieli każdy korzysta,
A mucha chciała być czysta.
W niedzielę kąpała się w smole,
A w poniedziałek w rosole,
We wtorek - w czerwonym winie,
A znowu w środę - w czerninie,
A potem w czwartek - w bigosie,
A w piątek - w tatarskim sosie,
W sobotę - w soku z moreli…
Co miała z takich kąpieli?
Co miała? Zmartwienie miała,
Bo z brudu lepi się cała,
A na myśl jej nie przychodzi,
Żeby wykąpać się w wodzie.

Najgłupszy nawet muł wie,
Jak są powolne żółwie.
Żeby żółwiowi dopiec,
szydził zeń pewien chłopiec:

- Pan chodzi wprost pokracznie.
Niech się pan wprawiać zacznie!
Doprawdy, jak to można?
Istota czworonożna,
A ledwie się telepie!
Już ślimak chodzi lepiej!

Żółw żachnął się w skorupie:
- Też mi gadanie głupie!
Gdyby ci ktoś dla hecy
Władował dom na plecy,
Czy również w tym wypadku
Chodziłbyś szybko , bratku?

To rzekłszy łypnął okiem
I odszedł wolnym krokiem.

Idzie jeż , idzie jeż,
Może ciebie pokłuć też!

Pyta wróbel : “Panie jeżu,
Co to pan ma na kołnierzu?”

“Mam ja igły , ostre igły,
By mnie wróble nie ostrzygły!”

Idzie jeż, idzie jeż,
Może ciebie pokłuć też!

Zoczył jeża młody szczygieł:
“Po co panu tyle igieł?”

Mam ja igły , ostre igły,
Żeby kłuć niegrzeczne szczygły!”

Sroka też ma kłopot świeży:
“Po co pan się tak najeżył?”

“Mam ja igły, ostre igły,
Będę z igieł robił widły!”

Wzieła sroka nogi za pas:
“Tyle wideł! Taki zapas!”

W dziesięć chwil już była na wsi:
“Ludzie moi najłaskawsi,

Otwierajcie drzwi sosnowe,
Dostaniecie widły nowe!”

Pająk na stare lata był ślepy i głuchy,
Nie mogąc tędy złapać ani jednej muchy,

Zatem swej pajęczyny obwieścił orędzie,
Że zmienił się i odtąd much jadać nie będzie,

Że pragnąłby swe życie wypełnić czymś wzniosłym
I zająć się, jak inni , uczciwym rzemiosłem,

A więc po prostu szewstwem. Zaś na dowód skruchy
Postanowił za darmo obuć wszystkie muchy.

Niech śmiało przybywają i młode , i stare,
A on , szewskim zwyczajem, zdejmie każdej miare!

Muchy słysząc o takiej poprawie pająka,
Przyleciały i jęły pchać się do ogonka.

Podstawiają więc nóżki i wesoło brzęczą,
A pająk je okręca swą nitką pajęczą,

Niby mierzy dokładnie, gdzie stopa, gdzie pięta,
A tymczasem wciąż mocniej głupie muchy pęta.

Muchy patrzą i widzą , że wpadły w pułapkę,
Pająk zaś , który dawno miał już na nie chrapkę,

Pogłaskał się po brzuchu i zjadł obiad suty.
Odtąd mówi się u nas: “Uszyć komuś buty”.

« Poprzednia stronaNastępna strona »

Based on Fluidity and Fluidity3c Bajki, wierszyki, kołysanki dla dzieci is powered by WordPress | Polar Theme (Color Lover 1.03) by TemplatePanic